Nauczycielska pokora albo dyktatura nauczycielskiEGO EGO.

Nauczycielska pokora albo dyktatura nauczycielskiEGO EGO.

Byłam kiedyś na pogrzebie w rodzinie mojego męża. Podczas konsolacji, gdy przyszło do wspomnień, jeden z panów powiedział: “Byłem jej ulubionym zięciem”. I wszyscy się z lekka zaśmiali. Mój przyszły wówczas teść, bo o nim mowa, ożywił nieco smutną atmosferę. I, co najważniejsze, miał prawo to powiedzieć, bo był JEDYNYM zięciem.  

Przywołuję ostatnio w myślach tę historię, gdyż mam wrażenie, że w dobie parcia na doskonałość i bycie najlepszym, nauczyciel też wpada w tę pułapkę. Zapominając, że piękno ludzi to także ich różnorodność. Patrzcie na mnie, jestem najlepsza. Ja jestem ta ulubiona. 

Sama biję się w pierś. Różne wpadki już w życiu zaliczyłam. I we mnie odzywał się taki osiołek, trochę musiało trwać, nim zrozumiałam, że nie o to chodzi, iż mam być jedyna. Owszem, staram się wciąż rozwijać, ale wolę ścigać się sama z sobą, niż z koleżankami nauczycielkami. 

Ważną lekcją była dla mnie zmiana pracy. Ze szkoły, którą bardzo kochałam na tę, którą bardzo pokochałam. Jednak zupełnie różną i z innym nastawieniem. W mojej obecnej placówce ważna jest współpraca. Najpierw mnie to szokowało. Jakie zespoły? Szkoda czasu na spotykanie się i jakieś pitu pitu. Podzielmy się robotą, każdy odpowie za swój kawałek, jakoś to SIĘ potem skleci i wszyscy SIĘ podpiszą. Papier przyjmie wszystko. Jednak ku memu zdziwieniu my spotykamy się NAPRAWDĘ i w zespołach faktycznie sprawnie działamy. 

Efekty widać choćby i podczas nauki zdalnej. Przygotowanie ciekawej interaktywnej prezentacji do lekcji to kilkanaście godzin. Co robimy? Dzielimy się. Inny przykład? Koleżanki na zwolnieniach. Dostałam zastępstwa i informację, jakie tematy mam omówić. Pełne zaufanie, że zrobię to dobrze. Ja też nie mam z tym problemu, kiedy ktoś ma wejść do mojej klasy i poprowadzić MOJĄ lekcję. A może tym razem ktoś zaskoczy, kto nie zaskoczył u mnie? Czy to źle? 

Dzwoni do mnie niedawno koleżanka nauczycielka, skarży się na kolegę po fachu. Bo dzieci jej się żalą. Nie bardzo rozumiem, jaki jest zarzut, w końcu między słowami wychodzi: ”On nie jest taki jak ja”! Pomyślałam sobie w duchu: I bardzo dobrze! Czy naprawdę chcesz być słońcem, dookoła którego krążą wszystkie planety? Uczniowie, inni nauczyciele, pewnie jeszcze dyrektor i rodzice? Udźwigniesz to fizycznie i emocjonalnie? Pomóż dzieciakom i pomóż temu nauczycielowi, może jemu potrzeba wsparcia, a nie pokazywania, jaki jest fatalny i nastawiania dzieciaków przeciwko.  

Czepiasz się, bo ktoś nie jest taki jak Ty? Skąd wiesz, że ten model jest najlepszy? A nawet jeśli. W dorosłym życiu nasi obecni uczniowie będą przecież mieli różnych kolegów w pracy, różnych szefów, warto już teraz uczyć ich, że nikt nie jest taki sam, a z każdym trzeba się umieć dogadać, z każdym współpracować. Usuwając sprzed nóg wszelkie przeszkody, uczysz, że tak ma być i tak będzie zawsze. Powstrzymujesz rozwój społeczny.  

Nie uzależniaj ucznia od siebie. Zachorujesz, zajdziesz w ciążę, pójdziesz na roczny urlop albo emeryturę i klasa sobie nie poradzi. Czy naprawdę chcesz poświęcić tego młodego człowieka, żeby zaspokoić swoje potrzeby? Otwieraj go na innych, wypuszczaj do świata. Przypomnij sobie czas, kiedy nie było Cię w pracy. Szkoła się nie zawaliła, prawda?  

Przyzwyczailiśmy się do obrazu nauczyciela siłacza, który sam jeden staje do walki przeciwko całemu złemu światu. Tylko że ten świat wcale nie jest zły. To my go tworzymy. I naszą rolą jest też uczyć dzieci, że warto umieć dogadać się z każdym.  

Nawet jeśli 90% Ciebie chce być najlepszym, jedynym, a przede wszystkim NIEZASTĄPIONYM, proszę Cię, powiedz sobie STOP. Bądź lepszy od siebie wczoraj i rok temu, i dziesięć lat temu, ale nie rywalizuj o dziecięcą wdzięczność, miłość i uwagę. Patrz na owoce. Jeśli owocem są podziały i niechęć uczniów do innych ludzi, spróbuj coś zmienić. I uwierz w tego młodego człowieka, on sobie poradzi, tylko czasem trzeba mu w tym pomóc. 

Joanna Miller- żona, matka, polonistka

PS. Klikając reklamę na naszym blogu wspierasz nas finansowo, dziękujemy!

8 thoughts on “Nauczycielska pokora albo dyktatura nauczycielskiEGO EGO.

  1. Dziękuję za ten tekst. Zatrzymałam się na chwilę, zastanowiłam przemyślałam kilka spraw…. jak to jest w moim przypadku, jakim nauczycielem jestem… Dobry początek.

  2. Właśnie w takich chwilach trzeba mieć na uwadze przede wszystkim dobro ucznia. Nauczyciele najlepiej uczą młodzież pracy w zespole poprzez własne działania i postawę. Dziękuję za ciekawy artykuł.❤️

  3. Każdy nauczyciel miał lub będzie miał ten problem. Naszemu ego jest przyjemnie gdy uczniowie powiedzą: Pani jest fajna, wolimy lekcje z Panią itp, dlatego cenny to temat!

  4. Super😁, bardzo prawdziwe.
    Jest taki trend u nas w zawodzie na tē indywidualność i niezastäpioność i to poröwnywanie się z innymi.
    I to od dziesiątków lat.

  5. Cieszę się, że tekst do Was przemówił. Od dawna nosiłam go w sobie i wiem, że na tym poletku mamy sporo do zrobienia. Nie byłam pewna, jaka będzie reakcja, dostaję jednak wiele wiadomości, że jest coś na rzeczy :-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *