Dać prezent nauczycielowi czy nie dać- oto jest pytanie…

Dać prezent nauczycielowi czy nie dać- oto jest pytanie…

Dzień Nauczyciela tuż tuż.

W internecie w podpowiedziach pokazują mi się reklamy płóciennych toreb z miłym belferskim napisem, kubków supernauczyciela (niestety, często z błędem ortograficznym), a w dyskontach uśmiechają się do mnie czekoladki z okazjonalną nakładką. Słowem, w przerwie między wypełnianiem półek szkolnymi przyborami na koniec wakacji a wampirycznymi gadżetami na Halloween, nadszedł kolejny złoty czas marketingu.

Jako mama dwóch chłopców w wieku szkolnym jestem pozytywnie zbudowana tym widokiem. Skoro powstają tego typu produkty, to znaczy, że jest na nie zapotrzebowanie. Prawo popytu i podaży nie zostało zaburzone nawet przez wszechobecny lęk przed wirusem w koronie. Dzieci i rodzice mają potrzebę serca, by podziękować swoim nauczycielom, wychowawcom, a nawet pani woźniej czy z sekretariatu, bo są to osoby, które często się zdarza, więcej wiedzą o uczniu niż niejeden rodzic.

Odkąd jestem mamą, faktycznie patrzę na dzień nauczyciela inaczej. Kiedyś wyrazy wdzięczności, życzenia bardziej mnie krępowały niż cieszyły. Teraz jako mama odkrywam, że naprawdę mam potrzebę złożyć nauczycielom życzenia, podziękować komuś, kto poświęca moim dzieciom swój czas i energię. Pozytywne wzmocnienia są potrzebne nie tylko maluchom.

Jakiś czas temu po kilku latach spotkałam dawną przedszkolankę moich synów. Mam słabą pamięć do twarzy i niestego nie od razu ją skojarzyłam. Ona jednak od razu do mnie podeszła (dzis jesteśmy koleżankami z pracy) i zaskoczyła: powiedziała, że nigdy nie zapomni, gdy na dzień nauczyciela przyniosłam do przedszkola ciasto. Ja już o tym oczywiście zapomniałam, ona do dziś pamięta, że było marchewkowe… Dla mnie to nie było nic wielkiego. Ot, chciałam uczcić świeto „cioć” i wprowadzać w ten zwyczaj moich kilkulatków. 

Miałam ostatnio okazję robić rozeznanie w sprawie zakupu składkowego drobiazgu dla nauczycieli w klasach moich dzieci. Wiele osób ucieszyło się, że ktoś się tym zajmie, w jakiejś mierze świadczy to też o zgraniu klasy, która „umie się dogadać”. 

Bo to dogadanie się jest, Kochani, kluczowe.

W życiu dostawałam różne podarki. Jednak najmilej wspominam te, które zostały mi podarowane z potrzeby serca (jak to sprawdzić? Mam swoje sposoby). Parę lat temu uczyłam w bardzo trudnej klasie wychowawczej. Przejęłam ją po innym nauczycielu, dzieciaki zbuntowane, niesamowicie skonfliktowane. Na koniec gimnazjum dostałam od nich elegancki długopis w pięknym pudełku. Długopis „gdzieś wyszedł” w trakcie używania, pudełko mam do dziś. Tym jest cenniejsze, że z własnoręcznym podpisem każdego dziecka. Ten prezent to była chyba pierwsza (i ostatnia) kwestia, w której się dogadali. Nie wiem, ile kosztował, nawet nie zwróciłam uwagi, czy był „firmowy”. Dla mnie bezcenny i symboliczny. To pudełko każdy z klasy miał w ręku.

Pracując w podstawówce, często dostaję dowody sympatii. Jeden z uczniów niemal codziennie przynosi mi wykonaną przez siebie minifigurkę origami. Okazjonalnie otrzymuję laurki, portrety, wierszyki, bransoletki. Odwdzięczam się karteczkami z cytatami, własnymi wypiekami (w czasach „przed koroną”), różnymi drobiazgami. Pewnie nikt nie lubi być tylko „biorcą”.

Drogi Rodzicu. Jeśli masz zamiar wypominać, że „znowu tym nauczycielom trzeba coś fundować”, daj sobie spokój. 

Wbrew temu, co słyszycie o nędzy nauczycieli, możemy sobie pozwolić na zakup słodyczy. 

Nie kupuj wypasionego prezentu „bo stać Cię na to”, a niech nauczyciel spojrzy bardziej przyjaznym okiem na Twoją latorośl. Nie o to chodzi. Jeśli jednak klasa się składa, uszanuj demokrację i nie wyłamuj się. To ważna lekcja odpowiedzialności dla Twojego dziecka. Jest częścią wspólnoty.

Wiedz jednak, że ważniejsze od ptasiego mleczka jest dobre słowo. Lepiej nic nie daj niż masz potem wypominać i dulczeć.

Jeśli udało Wam się zrobić zrzutkę, GRATULUJĘ! Brawo Wy! 

Pomyślcie, by jako klasa pójść i powiedzieć coś miłego pracownikom szkoły, którzy nie wpisują ocen do dziennika. Zdarza się, że to właśnie pani sekretarka, szkolny psycholog czy świetliczanka da Waszemu dziecku większe wsparcie niż nauczyciel przedmiotu. Mówię to jako wychowawca, bo doskonale wiem, że nie zawsze mogę być w centrum wydarzeń. Naprawdę jestem wdzięczna, że gdy jestem daleko, moje dzieciaki wiedzą, do kogo zwrócić się po pomoc. 

Nauczycielu. Nie myśl, że jesteś do d…, bo żaden uczeń nie złożył Ci życzeń. Może głupio mu podejść z SAMYM dobrym słowem, bo przecież nie ma czekoladki…? 

Nie mierz swojej wartości liczbą otrzymanych kwiatków czy serduszek z Milki. 

Nauczycielu. Ty znasz swoich uczniów. Świętujcie razem.

Rodzicu, jeśli dotrwałeś do tego momentu, wymień w myślach imiona i nazwiska nauczycieli Twojego dziecka, pomyśl, co jest w każdym z nich jest dobrego, co w nim cenisz.

Dyrektorze. Szanuj i ciesz się razem ze swoimi pracownikami. Wszystkimi. 

Do dziś pamiętam traumę koleżanki po fachu, która dzień nauczyciela nazywała „dniem upokorzenia nauczyciela”. Na apelu przed całą szkołą dyrektor rozdawał nagrody. Szkoła w małym miasteczku, wszyscy wszystko o sobie wiedzieli. Nagrody co roku wędrowały do krewnych pryncypała (a były to czasy, gdy o pracę w szkołach było bardzo trudno). Inni nie mieli szans. Musieli stać i bić brawo, bo przecież uczniowie patrzą. Co bardziej odważni (maturzyści…) pytali bezgłośnie: „Za co?”. I tak latami, aż w końcu w konkursie na dyrektora wyłoniono inną osobę. 

Nagroda Dyrektora ma to do siebie, że występuje w liczbie ograniczonej. Nie każdy dostaje. Normalna sprawa. Ale po co stawiać tych nauczycieli na środku i mówić pozostałym: „Bądźcie jak oni”? Zwłaszcza jeśli świadkiem tego cyrku są uczniowie. W mojej szkole to jest naprawdę kulturalnie załatwione. Wyczytana osoba podchodzi, odbiera papierek, buzi buzi, inni gratulują. Nie jest też tak, że na przestrzeni lat nikt nigdy nie dostaje. Każdy jest w czymś dobry.

Kochani! Życzę Wam wszystkim dobrych dni. W szkole i poza nią.

Joanna Miller

PS. Klikając w reklamę na naszym blogu wspierasz nas finansowo, dziękujemy!

One thought on “Dać prezent nauczycielowi czy nie dać- oto jest pytanie…

  1. Wnikliwie spojrzenie na Dzień Nauczyciela.Ilu belfrów tyle doświadczeń. Ja bardzo miło wspominam akademie z tej okazji,pełne humoru i wspaniałych piosenek. Po nich samorząd szkolny wręczał każdemu symboliczny kwiatek i drobny prezencik. Każdy czuł się doceniony☺️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *