40 nauczycieli opowiedziało o swoim największym błędzie w nauczaniu zdalnym.

40 nauczycieli opowiedziało o swoim największym błędzie w nauczaniu zdalnym.

Bardzo lubię oglądać w telewizji publicznej materiały na temat nauczania zdalnego. One są takie ładne, takie uśmiechnięte i kolorowe. Cieszę się, bo lubię lekkie komedie i filmy z happy endem. Jednak ten cukierkowy obrazek wzbudził moją czujność i postanowiłem zapytać o sprawę samych nauczycieli. 

Czterdziestu nauczycieli odpowiedziało na pytanie:

“Jaki największy błąd popełniłaś/ popełniłeś w nauczaniu zdalnym?” 

Poniżej wklejam ich wypowiedzi. Jest tego dużo, ale warto przeczytać i posłuchać innych ludzi, żeby poznać ich punkt widzenia. Jakieś przysłowie, chyba chińskie mówi, że aby zrozumieć człowieka trzeba się przejść w jego butach. No to zapraszam na spacer w nauczycielskich butach. 

Jeśli jednak nie masz wiele czasu, to pozwól, że na początku napiszę mój subiektywny wniosek czy komentarz do poniższych cytatów:

Lubię porównanie systemu nauczania do układu krwionośnego, w którym nauczyciele to krwinki. Nasz polski system to ruina. Nauczyciele po raz kolejny kosztem swojego wolnego czasu, swoich rodzin i emocji uratowali ten dom na piasku przed ostatecznym zawaleniem się. Nie mając narzędzi, sprzętu, oprogramowania, systemowych rozwiązań, koniecznych umiejętności, doświadczenia, wsparcia ze strony dyrekcji i kuratorium wzięli się do roboty i ocalili tę ruinę przed upadkiem. Nie rozumiem dlaczego to zrobili. Jedyne co przychodzi mi do głowy to powołanie. Rzeczywiście do tej pracy trzeba je mieć. Dziękuję wam wszystkim Nauczycielom, że jesteście. Jesteście ważni przede wszystkim dla dzieci. Jesteście nadzieją na tych zgliszczach, które chcą udawać okazały gmach.

Pamiętaj, że klikając w reklamę na naszym blogu wspierasz nas finansowo, dziękujemy!

Oddaję głos nauczycielom.

Jaki największy błąd popełniłaś/ popełniłeś w nauczaniu zdalnym?

Trochę się przestraszyłam swoich myśli- nie czułam się winna? I myślałam, myślałam i już wiem! Mój największy błąd w zdalnym nauczaniu (pojęty w szerokim kontekście, nie odnoszący się tylko do edukacji szkolnej), to brak czasu dla własnego męża (mieszkamy już sami).  Od początku pracy zdalnej zajmuje się głównie obowiązkami związanymi z pracą zawodową. Przygotowania lekcji, webinaria, nauka obsługi programów komputerowych, platform edukacyjnych, o istnieniu których nie miałam pojęcia. Jestem bardziej humanistą niż umysłem ścisłym i opanowanie tych informatycznych nowinek zajmuje mi sporo czasu. Są tematy, których nie tykam, bo najnormalniej w świecie to dla mnie” czarna magia”. Przepraszam przerwałam pisanie. nawet w sobotę załatwiam sprawy zawodowe- odbieram telefony od rodziców, prowadzę wideo rozmowy na Teamsie. Mam ogromne poczucie winy za grzech zaniechania właśnie wobec swojej własnej rodziny. 

Wychowawca SP

Żałuję, że jako szkoła byliśmy kompletnie nieprzygotowani na taką opcję. Nasze dzieci nawet nie miały kont na Office 365, długo trwało, zanim ruszyliśmy naprawdę ze zdalną edukacją. Potrzeba systemowego rozwiązania, a nie szukania platform edukacyjnych na własną rękę. Oczekiwałabym, żebyśmy jako szkoła XXI wieku byli przygotowani na każdą ewentualność. Z jasnymi procedurami, bez błądzenia we mgle. Zamiast durnych szkoleń można było postarać się o solidne z e-learningu. Największy błąd? Trudno mówić o błędach, jeśli samemu się wszystkiego uczysz. Generalnie trzeba pamiętać, żeby dobrze ustawić mikrofon w laptopie. Ja miałam fabrycznie tak ustawiony, że zbierał wszystko, co się działo u mnie w domu. W efekcie uczniowie mieli przekrój przez moje życie rodzinne. Dzieci, które co chwilę coś ode mnie chciały, męża, krzyczącego coś do słuchawki, bo przecież też był w pracy.

Język polski SP

Chyba to że  wcześniej  nie wykorzystywałam w taki sposób tej technologii. Uczyłam się po omacku. Chcąc mieć kontakt z uczniami szukałam metodą  prób i błędów.  Na początku Messenger,  później  platforma Discord bo inne nie dawały rady. Teraz prowadzę  lekcję codziennie z moimi dziećmi. Niestety wcześniej  komunikowałam się z rodzicami mailowo,  przez dziennik, Messengera, smsami przez Discord i teraz gdy zadam pracę  na ocenę, każdy korzysta z czego mu wygodniej, a ja już się gubię  i muszę sprawdzać wszędzie żeby nie pominąć żadnej pracy do oceny. Na nic prośby – rodzice przyzwyczaili się , lub mają określone możliwości  przesyłania, a ja spędzam  godziny  na poszukiwaniu prac.  To co szkoła nam zaproponowała jest słabe i nie spełnia swojej funkcji,  musiałam  znaleźć rozwiązanie sama, a to co muszę  zrobić i wywiązać się z narzuconej mi biurokracji tylko ogranicza mi przygotowanie i kontakt z uczniami.

Wychowawca SP

Zanim jeszcze zaczął się obowiązek nauczania zdalnego 25 marca, próbowałam jak to zrobić i wysyłałam dzieciom materiały do zrobienia w domu.Podawałam wiele stron,linków.. Byliśmy zewsząd bombardowani świetnymi materiałami…To było bez sensu. Nie dość, że rodzice siedzieli z dziećmi czasem do późna nad lekcjami, to dodatkowo było tego zwyczajnie za wiele…Ale poradziłam sobie z tym dość szybko i od 25 marca do dzisiaj jest ok, nawet całkiem nieźle. Zrobiłam to całkiem inaczej i po swojemu. 

SP, 3 klasa.

Na początku to brak konkretnych wytycznych co do form pracy  z dziećmi. Później szybko trzeba się było rozeznać w nowej technologii, zasobach internetowych szukać webinarów itp. Sprzęt można było wypożyczyć ale dla wszystkich nie wystarczy więc pracuję na własnym. To tak na szybko.

Wychowawca 1 kl SP

Największy błąd: dałam palec – dziabnięto całą rękę = pracuję online czasem od 8.00 do 22.00, bo ciągle ktoś coś potrzebuje. I to nie tylko ze strony uczniów czy rodziców jestem tak eksploatowana. Najchętniej bym od tego uciekła bo ból kręgosłupa staje się już nieznośny. Nie wolno mi pracować w pozycji siedzącej a teraz przy komputerze muszę spędzać cały dzień (czasem i noc). Powstrzymuje mnie tylko płacz i wołanie o pomoc moich dzieciaków

Nauczyciel wspomagający SP

Myślę, że był to brak organizacji czasu własnej pracy – przez pierwsze trzy tygodnie spędzałam przed komputerem 12 godz. dziennie, nieustannie sprawdzając co przesłali rodzice, uczniowie, dyrekcja, wysyłając odpowiedzi, szukając materiałów, sprawdzając działanie przeróżnych platform językowych i oglądając webinaria. W rezultacie byłam przemęczona, zdołowana, rozdrażniona i nieszczęśliwa. Teraz wiem, że muszę sama stworzyć sobie grafik pracy i zaplanować działania.

Wychowawca SP

Chyba to, że nie zrozumiałam na czym polega nauczanie zdalne z mojej perspektywy. Nie zadbałam o swój komfort psychiczny i nie wyznaczyłam sobie ram pracy. Przez co w pierwszych dniach siedziałam ponad 12h przed komputerem Kolejną trudnością był brak jasnych standardów i narzędzi z którymi trzeba się posługiwać i pracować. Wprowadzało to duży chaos i zakłopotanie korzystanie z kilkunastu różnych platform. Teraz już jest lepiej chociaż nadal technologia potrafi płatać figle.

Język angielski SP

Mój błąd polegał na tym ze chciałam zadowolić wszystkich rodziców. Rozpoczęłam dyskusje z nimi żeby wybrać odpowiedni sposób pracy i dostosować  się do ich możliwości. Jednak wielu z nich nie dawało mi żadnej odpowiedzi, pozostali mieli najróżniejsze sugestie i pomysły trudne do wykonania. W końcu i tak musiałam sama podjąć decyzję i po prostu poinformować w jaki sposób będzie wyglądała nauka online. Powinnam tak zrobić na początku.

Język angielski SP

Z powodu braku dostępu wszystkich uczniów do komputera czy internetu, nazwałabym to raczej zdalnym zadawaniem, a nie nauczaniem.

Siostra zakonna, katecheza SP

Przez pierwsze dwa tygodnie było bardzo dużo informacji i zamiast słuchać swojego instynktu dopadł mnie informacyjny chaos. Zabrakło kontaktu z rodzicem jeden na jeden- choćby przez telefon.

Nauczyciel wspomagający w przedszkolu

Wydaje mi się, że uczucie strachu, szczególnie ,że ma zerówke i co jak mam ich przygotować do szkoły. I uświadomiłam sobie, że podczas odrabiania lekcji z moim synkiem, że tak naprawdę dzieciom potrzebna jest teraz głównie bycie i zabawa z rodzicami i swoimi domownikami, a nie scenariusze zajęć. 

Zerówka przedszkolna

Największym błędem było działanie na początku pracy zdalnej z prywatnego maila, udostępnienie go wszystkim uczniom. To spowodowało, że prywatna skrzynkę miałam zasypaną wiadomościami, po założeniu maila służbowego, maile miałam w dwóch miejscach.

Prywatne Liceum

Nie wiem czy jestem dobrym przykładem bo uczę online juz 6 lat, ale: pierwszy błąd to zarzucenie ucznia materiałem (brak wyobraźni ze nie wszyscy uczniowie potrafią samodzielnie pracować), brak kontaktu z uczniem (czat, lekcje z kamerą lub inne komunikatory), brak metodycznego przygotowania do lekcji online. Uczę polskiego i ten przedmiot wymaga od uczniów dużo pracy: analiza tekstu, zrozumienie tekstu i potem przelanie tego na “papier”. Wymaga to ode mnie ciągłego czytania, żeby uczeń nie czuł, ze jego prace są niepotrzebne, właściwego komentowania, bo jest to teraz jedno z moich narzędzi motywacji. 

Prywatne Liceum

Nic nie przychodzi mi do głowy jeśli chodzi o moje błędy w nauczaniu zdalnym. Gdyby chodziło o problemy to największy brak dostępu do internetu i brak sprzętu do zdalnego nauczania.

Katecheta

W odpowiedzi na temat zdalnego nauczaniapastedGraphic_3.pngNigdy nie zastąpi tego nauczania gdzie się spotyka uczeń z nauczycielem/katechetą osobiście. Ja starając się, aby z każdym uczniem mieć kontakt udostępniałam wszystko co możliwe Facebook , telefon, messenger , zoom, dziennik elektroniczny, e-mail bo nie wszystkie dzieci mają komputer  czy internet. Dlatego mam teraz trochę chaosu i muszę się pilnować w jaki sposób z tym czy inny uczniem – w przypadku młodszych dzieci rodzicem się komunikuję. 

Katechetka

Zalinkowalam karty pracy przygotowane i zapisane w One Drive na Office 365 i linki pieczołowicie wstawiłam do dziennika w zakładce zadania domowe. A potem, dumna z siebie, że tak sprawnie i należycie wykonałam swój obowiązek, postanowiłam zrobić kolejny krok w moim zdalnym samorozwoju i zaczęłam kompletować biblioteki klas w Teams. W tym celu umieściłam tam wszystkie moje materiały, w  tym także te świeżutkie karty pracy, ale niestety owe materiały całkowicie się tam przeniosły, a nie tylko skopiowały, toteż zmieniła się lokalizacja tych dokumentów. No i następnego dnia żaden z pracowicie wygenerowanych i wrzuconych uczniom linków nie działał, bo zmieniłam się lokalizacja kart pracy… Maili od rodziców i dzieci z pytaniem o puste linki miałam mnóstwo wniosek: lepsze jest wrogiem dobrego! I krótszy przykład: w gramatycznej karcie pracy wysłanej dzieciom napisało mi się: Mama ugotowała “samczą” zupę, zamiast “smaczną”. Dociekliwi uczniowie nie omieszkali zapytać mnie, jaka to jest “samcza zupa”

Język Polski SP.

To moja taka pierwsza myśl nie wiem czy dobrze to rozumiem ale moim największym błędem w nauczaniu zdalnym jest fakt, że jako nauczyciel wf odpuściłam sobie powagę kształcenia własnego przedmiotu na rzecz innych takich jak matematyka, polski mimo że uważam, że mój przedmiot nie powinien być bagatelizowany. Nauczyciel WF, SP

Hej, a na kiedy? Bo tyle tego było, że już od P. Dyr usłyszałam groźbę zwolnienia

Nauczyciel geografii, SP.

Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie za wiele robię: nagrywam jeden krótki filmik i daję parę pomysłów na pracę/refleksję. Wysyłam to na maile klasowe i tyle. Trudno tu popełnić błąd

Ksiądz

Mój największy błąd w nauczaniu zdalnym…. Hmm…. Na początku bardzo chciałam sprostać tym wszystkim wymaganiom narzuconym nauczycielom. Miałam wielkie ambicje. Prowadzić lekcje jak najbardziej podobne do tych szkolnych. Dałam sobie wmówić, że dzieci (i ich rodzice) tego potrzebują (oczekują). Zastanawiałam się, jakie narzędzie będzie najlepsze do lekcji online. Wysłuchałam kilku szkoleń, śledziłam profile “mądrych ludzi”, którzy są w tym temacie już tacy zorientowani. Wszystko wydawało się dość zrozumiałe i trochę wkręciłam się w tę machinę, ale…. rzeczywistość zweryfikowała możliwości oraz potrzeby. Mam dwoje dzieci-3 i 5 klasa. Szybko doświadczyliśmy lawiny zadań do wykonania, problemów z przeciążonym internetem i potrzebnym nam wszystkim w tym samym czasie sprzętem. Zrobiłam też “wywiad” z rodzicami moich uczniów. Okazało się, że niektóre dzieci pozostają pod opieką dziadków lub przebywają same w domu, bo rodzice mimo wszystko muszą pracować. Wtedy pomyślałam, że w tej nowej, trudnej sytuacji nie chodzi o to, żeby spełniać swoje ambicje o “superbelfrze”, który wykorzystuje najnowsze technologie, żeby udowodnić komuś jaki jest wyjątkowy i wszystko robi najlepiej (wierz mi w najbliższym środowisku nieraz wyczuwam, że niektórzy biorą udział w jakimś nieoficjalnym wyścigu szczurów). Przemyślałam kwestię podejścia dzieci i rodziców do całej sprawy. Jestem rodzicem, więc nie było trudno. Szybko zorientowałam się co powinno być dla nas wszystkich najważniejsze. Po pierwsze za priorytet postawiłam stały kontakt z moją klasą – dziećmi i rodzicami. Mamy swoją grupę na Messengerze. Wysyłamy sobie wiadomości, zdjęcia. To nasza integracja, sposób na bycie “blisko”. Ja tego potrzebuje, moi uczniowie również, ale nawet ich rodzice. Widzę, że się wkręcili. Nie prowadzę lekcji online, bo technicznie w mojej klasie nie jest to możliwe. Wysyłam dzieciom filmiki, wirtualne zadania, proszę o wykonanie pracy plastycznej, napisanie czegoś na dany temat. Wszystko w granicach rozsądku i możliwości uczniów. Często daje dowolność w wykonaniu jakieś pracy. Wtedy efekty są najlepsze. W razie trudności uczniowie mogą się ze mną kontaktować indywidualnie. Nie zamierzam zmieniać moich metod, bo widzę, że w naszej grypie ten system dobrze funkcjonuje. Mój błąd to zbyt ambitne wizje względem tej całej akcji “zdalnego nauczania”. Cieszę się, że w porę się opamiętałam i zaufałam swojej intuicji, dzięki temu osiągnęłam pewien rodzaj spokoju. Wokół tyle strachu i niepewności. Nie potrzeba nam dodatkowych stresów.

Nauczyciel SP

Poczyniłam rachunek sumienia w związku z tym pytaniem i u siebie widzę to tak: 1)sama uległam panice więc nie byłam od początku wsparciem dla uczniów/dzieci,  które tym bardziej całej sytuacji nie rozumieją (najbardziej chodzi o tych, którzy nie zawsze mają wsparcie w domu) 2)Nie dałam sobie i uczniom szansy na wykorzystanie tego czasu do kontynuowania lub realizacji ciekawych projektów, form, które łączyłyby materiał z czymś atrakcyjnym z czymś łaał. A tak bym chciała..  Za to w panice i na szybko złapałam się za realizację kolejnych tematów podstawy programowej-ponieważ mnie z tego rozliczają. Tak naprawdę uległam pędowi, jak w stadzie owiec-bo przecież trzeba realizować program, bo mnie skontrolują, bo będzie kiedyś egzamin, bez zastanowienia się gdzie i jak jest w tym wszystkim dziecko.

Nauczyciel SP

Bardzo trudne pytanie…. jedyne co przyszło mi do głowy, że żałuję, że nie zaczęłam od razu prowadzić dziennika i zapisywać działań bo z tego będą nas rozliczać… A teraz trzeba będzie poświęcić o wiele więcej czasu żeby cofnąć się w czasie i to nadrobić…. Bo przecież zajęcia przygotowujemy z dnia na dzień…  Nic więcej nie wymyśliłam…. jest spoko.  No może, że nie zabrałam z pracy więcej pomocy dydaktycznych do zajęć żeby ułatwić sobie pracę.

Nauczyciel muzyki SP

Chyba chciałam być za szybko sprawna we wszystkim. I zoom i teams i discord. Chciałam to ogarnąć jak najszybciej. Jeszce presja pani dyrektor efekt był taki że po pierwszym tygodniu kwarantanny jeszce nic tak naprawdę nie poprowadziłam on-line, a byłam już tak zmęczona jakbym pracowała non stop. Zabrakło jakiegoś dystansu. Teraz jest lepiej

Nauczyciel języka obcego SP

Niedoszacowanie czasu zajęć? Dziewczyny się rozgadały i jedne się przeciągnęły.

Wykładowca wyższej uczelni

Problemy z logowaniem na pewno z dzieciakami, to że nauczyciel sam nie zna narzędzia… ja się mocno przygotowałam przed tymi zajęciami, wiec program znałam dobrze. 

Język angielski SP

To, że muszę przekazywać informacje o cięciach, chodzi o nadgodziny “nieprzedmiotowców”, bo taki jest prikaz z góry a ja nie zgadzam się z tym że ci nauczyciele pracują teraz mniej. Druga rzecz to świadomość, że te dzieci, które nie miały i nie mają wsparcia rodziców, a co gorsza jest sytuacja jakiejś przemocy w rodzinie, nie mogą być przez nas należycie zaopiekowane. Zespół pp stara się kontaktować, ale są to głównie kontakty z rodzicami i dopiero przez rodziców z dziećmi. To jest bardzo frustrujące. Ostatnia rzecz to ciągłe wypełnianie ankiet z kuratorium na już, mających wykazać że wszystko jest wspaniałe, bo jak nie to i tak winny dyrektor

Dyrektor

Danie rodzicom zbyt wielu kanałów do kontaktu.

Wychowawca SP

Mój największy błąd to zbyt późne zabranie się za lekcje online. Czekałam 3 tygodnie na  informacje z mojej szkoły jak mamy pracować, jakimi kanałami. Po tym czasie stwierdziłam, że się raczej nie doczekam i zaczęłam lekcje online troszkę “na nielegalu” Moja szkoła dopiero teraz zaczyna tworzyć procedury lekcji online i zakłada nauczycielom konta na platformie… Żałuję, że nie pracuję tak od początku.

Język angielski SP

Żałuję, że nie zadbałam o prywatność filmów, które tworzę i wrzucam na YouTube dla moich uczniów. W tym momencie piszą do mnie osoby, że proszą o kolejne filmy (nauczyciele, którzy udają, że to dla ich dzieci) i widzę jak moje filmy udostępniane są na stronie przedszkola i szkoły na drugim końcu Polski (na razie, i to przez przypadek, znalazłam 2, nie chcę wiedzieć, gdzie jeszcze…). Za dużo czasu na to wszystko poświęcałam, a od szkoły zero wsparcia. Tydzień temu dostaliśmy dopiero dostęp do platformy…

Język angielski przedszkole

Namawiałam dyrekcję na platformę, ale nasza informatyczka ślepo wierzy tylko w Librusa i poległam

Nauczyciel historii

W zdalnym nauczaniu największy problem jaki mam to gdy uczniowie nie mają kamerek (głównie ci którzy korzystają z pc). Trochę dziwne uczucie mówić do czarnych kwadracików tylko z napisanymi imionami na środku. Czuję się jakbym mówiła sama do siebie. Gdy widzę twarze uczniów na kamerkach czuję się ‘prawie’ tak jak by byli ze mną w sali. Mam dwie takie bezkamerkowe grupy – ósmoklasistów i maturzystów. Uczniowie bardzo grzeczni i wykonują wszystkie zadania, brakuje mi tej żywej interakcji, relacji której nie mogę nawiązać nie widząc ich.To jako nauczyciel, bo jako właściciel szkoły językowej i organizator kursów najtrudniejsze było poinformowanie dużej ilości kursantów i ich rodziców o przejściu na zdalne nauczanie, ‘obdzwonienie’  i poinstruowanie ich od strony technicznej gdzie się zalogować, co gdzie wpisać itp. Poza tym nie mam żadnych trudności. Dużo więcej potrafiłabym wymienić zalet tej formy bo widzę ich bardzo dużo.A przypomniało mi się jeszcze jedno. Po miesiącu w zdalnym nauczaniu odczuwam ból kręgosłupa. Hehe, właśnie doczytałam że inaczej brzmiało Twoje pytanie- jaki był mój najwięcej błąd w nauczaniu zdalnym-   chyba taki że ustawiłam grupy jedna po drugiej bez przerw między nimi i na początku ciężko mi było szybko się przełączać miedzy pokojami i włączać i wyłączać odpowiednie aplikacje i linki dla poszczególnych grup. A jeśli pytasz o wpadki, to chyba mi się jeszcze nie zdażyły- lub jeśli tak to o nich nie wiem.Ja generalnie bardzo lubię pracować przy użyciu nowych technologii i lubię też uczyć się nowych rzeczy, więc czuje się w tym komfortowo. Ciekawe i zaskakujące jest to, że nastolatki wcale nie są obeznani w nowych technologiach tak jak by nam się mogło wydawać. Bardzo wielu rzeczy uczą się ode mnie. Ciekawie było usłyszeć ‘Wow, to tak się da? Jestem pod wrażeniem tego jak pani to super ogarnia! itp.’ Właścicielka prywatnej szkoły językowej

Jestem bardzo zachowawcza, ostrożna i zanim coś zrobię to 10 razy sprawdzam i “obwąchuję” z każdej strony. Toteż zanim coś umieściłam w e-learningu, to tak właśnie czujnie sprawdzałam.Ale chyba na początku się zapędziłam z ilością materiału, który chciałam na raz przekazać uczniom. Zapomniałam, że muszę ich mierzyć inną – wirtualną miarką, że brak natychmiastowej, “wizualnej” informacji zwrotnej zakłóca normalną relację uczeń – nauczyciel, jaką jest przy kontakcie osobistym w klasie. Więc zaczęłam postępować zgodnie z zasadą: to co normalnie zrobiłabyś na jednej lekcji, teraz rozłóż na dwie  – oni nie dadzą rady sami na raz zrobić i lekcji i pracy domowej. Już po pierwszych dwóch dniach dostałam sygnał od dzieciaków i rodziców, że nie ogarniają. Więc zwolniłam – idziemy na jakość, poczucie bezpieczeństwa u ucznia (nadąża, ogarnia, Pani chwali  więc nie narasta stres i zniechęcenie do podejmowania wysiłku). Jeśli czegoś nie zdążę z programu przerobić teraz to uzupełnimy. 

Matematyka SP

Trudność w  korzystaniu z nowych  narzędzi komputerowych i internetowych, brak na wstępie przemyślanego sposobu na naukę zdalną…..

Nauczanie początkowe SP

Jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że nie założyłam drugiego maila ( można powiedzieć służbowego) do wysyłania rodzicom ćwiczeń. Robię to z prywatnego, zanim o tym pomyślałam było już za późno

Nauczyciel przedszkola

Oczywiście żaden, bo jestem perfekcyjnym nauczycielem, a tak na poważnie za dużo do przekazania na jeden raz, uleganie presji czasu traktowanie siebie i uczniów jakbyśmy byli w sali lekcyjnej teraz to wygląda zupełnie inaczej spokój radość ze spotkania, a nie zrealizowanie podstawy podtrzymywanie na duchu, że jeszcze trochę i się spotkamy, a ich uczestnictwo na zajęciach zaowocuje pragnieniem uczenia się nie teraz ale za jakiś czas….

Język polski SP

Nie wiem czy zaliczyć to do błędów, a raczej potrzeb – minimalna wiedza o komunikatorach. W pierwszym tygodniu żałowałam, że założyłam klasowe grupy messengerowe, bo o północy albo o świcie dostawałam wiadomości. Na szczęście teraz się już ustabilizowało. Ten błąd to grupa na Messengerze na początku, bo teraz jest już ok.

Wychowawca SP

U mnie był to problem zbyt dużego zaangażowania w nauczanie online, perfekcja w przygotowaniu lekcji bo to przecież rodzice oglądają.

Nauczyciel SP

Brak wiary w sens tego działania. Wysyłam materiały dzieciakom ale nie mogę wysłać im mojej energii, uwagi, motywacji do działania.

Nauczyciel przedszkola

Myślę, że największy problem tkwi w dostępie dzieci i nauczycieli do komputera i internetu. Przez to nie wszyscy mogą uczestniczyć w pełni w zdalnym nauczaniu. Poza tym zwykle jest jeden komputer na rodzinę, czasem wieloosobową. Ciężko jest podzielić taki ogrom zadań na wszystkich. Oprócz tego zadania często są wykonywane z pomocą rodzica a nie samodzielnie , co przekłada się na lepsze ( nie zawsze zgodne z poziomem dziecka) oceny. 

Nauczyciel SP

Zacznę od tego, że zdalne nauczanie to było dla mnie coś nowego, już na samym początku jazda ze sprzętem i internetem, niestety nie mam jakiegoś superowego, ani sprzętu ani internetu. Wgrywanie, tych programów, które  potrzebowałam było wyczynem raczej moich dzieci niż moim, bo ja tego nie ogarniałam. No i pierwsze spotkania online, niektóre dzieciaki mają problem jeszcze ze sprawnym posługiwaniem się sprzętem, więc pracowałam z dzieckiem i rodzicem. Jazda po takiej lekcji umordowana wolę prowadzić w realu 5 godzin, niż 1 online. Jeśli chodzi o błędy to trudno powiedzieć, bo narazie nie mamy informacji, że robimy coś niewłaściwie, śmieszne- bardziej liczą się sprawozdania, co robimy niż jak robimy. Początkowo napewno przekazywałam zbyt dużo treści, ale ustaliliśmy z rodzicami, że dają informację i po metodach prób i błędów wypracowaliśmy system zadania obowiązkowe i zadania dodatkowe dla zdolniejszych. To w skrócie tyle. 

Wychowawca kl. 3 SP

Moja odpowiedź brzmi następująco: ja myślę że żadnego błędu nie popełniłam w zdalnym nauczaniu staram się systematycznie kontaktować z uczniami przesyłając im przez mobidziennik refleksje na temat danej katechezy. Porażka w tym wszystkim jest może to, że nie wszystkich mogę zmobilizować do aktywnej pracy tak jak to się dzieje na lekcji jak również systematyczności w wykonywaniu zadań przez uczniów, które chce wyegzekwować. Na lekcji robię to systematycznie a w kwestii zdalnego nauczania nie mogę wymusić na uczniach systematyczności. Nie wszyscy z zadanej pracy wywiązują się w podanym czasie. Nie mogę postawić ocen niedostatecznych za zwłokę co mogłabym uczynić w systemie nauki w szkole. To chyba jest taka wadą w mojej pracy zdalnej. I oczywiście muszę okroić program podstawy programowej do minimum i co tu ukrywać brak bezpośredniego kontaktu z uczniem, który wyraża swoje uczucia, emocje związane z katechezą. 

Katechetka

Jeśli dotarłeś aż do tego miejsca, to na koniec moje dwie ulubione wypowiedzi: 

Cholernie (tego nie pisz) tęsknię za normalną pracą i dzieciakami w realu. 

Wychowawca SP

Wszystkie błędy przede mną. dopiero zaczynam. Miałam spotkanie na teamsach z moją klasą i było super. ale jak coś się wydarzy to dam znać, a potem zbierzemy te błędy i wypijemy za nie. 

Nauczyciel SP

Zebrał i opracował Michał Borkowski

PS. Klikając w reklamę na blogu wspierasz nas finansowo, dziękujemy!

10 thoughts on “40 nauczycieli opowiedziało o swoim największym błędzie w nauczaniu zdalnym.

  1. Bardzo ciekawa ankieta o błędach dotyczących nauczania zdalnego. Oprócz zobrazowania emocji, które były trudne ze względu na istotne zmiany w trybie pracy, opisane są pełne sukcesu działania. Nauczyciele wraz z dziećmi w ciągu miesiąca dokonali rewolucji technologicznej. Znaleźli kanały komunikacji, właściwe rodzaje oprogramowania dla odpowiednich grup wiekowych. Ci bardziej kreatywni przygotowali materiały autorskie. Ci, którzy chcieli ubogacić swoich z nich skorzystali. Od strony logistycznej, technologicznej, rozwojowej dokonano optymalizacji zasobów i wdrożono nowoczesne drogi rozwoju.
    Z wpisów i rozmów z Nauczycielami dowiedziałem się, że zauważyli potrzeby swoich uczniów i technologiczne (brak internetu, brak sprzętu) i potrafili te problemy wspólnie z Radami Rodziców rozwiązać. Istotna też było lepsze zrozumienie różnorodności możliwości adaptacyjnych swoich uczniów, a także i własnych – jak się wyśle maile do 180 uczniów – to się otrzyma za 2 dni 180 wypracowań :).
    Jest sieć, sprzęt uczniowie i nauczyciele. I to zadziałało – co widzę po mojej córce w liceum, synach – maturzyście i studencie matematyki. Gra i buczy.
    Odnośnie pandemii to na początku słowa narzekania właśnie słyszałem od nauczycieli i kurierów. Ci drudzy byli bardzo zmęczeni zwiększoną ilością przesyłek. Ci pierwsi, co było też widoczne w postach zalani zostali informacją od świtu do późnej nocy. To mogę tylko napisać, że przypomniały mi się czasy, kiedy pracowałem jako kierownik projektu i 200 maili dziennie oraz zaległości na kilka dni pracy były wyczerpujące – bez perspektywy wakacji. Obecnie w Polsce ludzie pracują kilka dób non-stop – np. kierowcy i ratownicy medyczni, a są także ludzie i bez pracy i bez dochodów.
    Z przykrością przeczytałem słowa mojego Przyjaciela o ruinie. Jest w narracji społecznej obecnie myślenie o naszej Ojczyźnie właśnie w ten sposób. Myślę, że jest głęboko krzywdzące dla nas wszystkich. Bo bardzo deprecjonuje także środowisko nauczycielskie. Z tych postów – nawet i postu p. Dyrektora – nie widać, że to ruina i zgliszcza. Jest kuratorium, szkoła, środowisko. Nie jesteśmy samotną wyspą. Nie chcę porównywać nas do Mozambiku po fali tsunami czy Madagaskaru, ale ciekaw jestem porównań ze szkołą we Włoszech, w Hiszpanii i na Węgrzech czy Słowacji. Albo nawet z Finlandią po kryzysie – czy nadal jest tak świetnie jak było. Cała Europa od 15 lat boryka się z ogromnymi problemami i jedynie Niemcy i Holandia radzą sobie jako tako. – gorąco polecam książkę p. Josepha Stglitza “Euro ….” Utrwalone myślenie, że nie jesteśmy w stanie wygenerować obszarów swojej państwowości (polityka, szkolnictwo, wojsko, marki produkcyjne) doprowadzi do podziału wzdłuż Wisły na kraj priwislanski i generalną gubernię.

    • W mojej szkole prowadzimy zajecia zgodnie z planem, a wiec o godzinie 8:00, nauczyciele i uczniowie zasiadają przed komputerem i tak 45 min każda lekcja. Potem przerwa 10minut (jesli nauczyciel nie przedłuży lekcji, a to sie zdaza) i kolejna lekcja i tak 6 , 7 godz zalezy, która klasa. Zeby bylo ciekawiej, pracuje 3 godz ponad etat (sa to zajecia obowiazkowe) i nie mam za to płacone. Czy tak powinniśmy pracować?

      • No właśnie, jedni patrzą na nauczycieli, a drudzy nimi są. Punkt widzenia drastycznie zmienia odbiór rzeczywistości- na przykład zjawisko o nazwie Kuratorium…

  2. Nauczyciele!
    Patrzy na Was Polska św. Wojciecha, Królów, Hetmanów, Generałów, Żołnierzy, Powstańców, Zesłańców, Nauczycieli Mowy Polskiej z 1905 i 1943.
    Patrzy na Was X wieków i Narody Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.
    Każdy ma swoje Westerplatte jak wołał Jan Paweł II.
    Przekraczając swoje ograniczenia i możliwości okazaliście godni tego Dziedzictwa.
    Chwała Wam!

    • Gdy przeczytałem ten komentarz, to przyśnił mi się Piłsudski i wyrzucał, że napisałem o ruinie, gdy jest Kuratorium. A teraz na poważnie, zapraszam do usłyszenia tego, co powiedzieli nauczyciele. Wiadomo, że z boku widzi się inaczej, lepiej i może ten komentarz ma taką wartość… zaproponowałem ankietę na Facebooku nauczycielesawazni, w której zapytałem nauczycieli co im daje Kuratorium, którego istnienie tak zachwalasz. Zerknij na ich odpowiedzi i spróbuj ich usłyszeć.

  3. Szanowni Państwo Nauczyciele,
    chwała wszystkim i Wam za zaangażowanie i nam rodzicom za to co robimy.
    Jest wielu Was chętnych by wyzwań, ale trafiają się nauczyciele, którzy myślą, że jak wyślą zadanie i określą datę to po zawodach i wystarczy zaangażowania. Jest jeden nauczyciel, który z uporem maniaka wysyła zadania i każe sobie odsyłać a nie zaznacza w Librusie możliwości “Wysłania zadania” zwracanie uwagi nie pomaga, pisanie maili nie pomaga. Nie każdy z Was jest orłem i pamiętajcie, że my rodzice też nie jesteśmy. Starajcie się rozwijać pytać kolegów w pracy, uczcie się bo my rodzice musimy to robić. Dostałem mema gdzie było napisane dlaczego jeden rodzic musi ogarnąć z dzieckiem każdy przedmiot i być nauczycielem każdego przedmiotu a w szkole od każdego przedmiotu jest jeden nauczyciel. Bo rodzice są jak superman i jak nie da rady to dziecko się nie nauczy. Pamiętajcie nauczyciele również, że mamy własną pracę i starajcie się. Chciałbym napisać nazwisko nauczyciele, bo nawet po napisaniu wiadomości z opisem problemów komunikacyjnych odpowiedź była jak by nauczyciel nie umiał czytać ze zrozumieniem.
    Chciałbym by ludzie zarządzający dali wytyczne nauczycielom jak prowadzić zdalne nauczanie i dali do tego narzędzia ! Powiem Państwu, że dodatkowy angielski jest prowadzony zdalnie przez wideokonferencję i można a w szkole to problem.
    Życzę powodzenia i liczę, że na jesień będzie normalna nauka a nie zdalna bo nie wytrzymamy !

  4. Nie rozumiem tego jęku,że rodzice,uczniowie piszą, dzwonią i w nocy, przez naście godzin się dobijają. Uczę 16 lat, ani razu nie dałam mojego numeru tel. uczniom,rodzicom. Kontakt w szkole, a teraz mail i dziennik. Prowadzę lekcje na discordzie, po 14-ej nie odpowiadam i daję sobie do tego prawo! Spędzam dużo czasu przed komputerem, przygotowując lekcje, quizy. Co z tego,że mam scenariusze, skoro teraz muszę je przerabiać i dostosować do pracy zdalnej. Nauczyciele sami pozwalają na nieszanowanie siebie,swojego czasu! Są frajerami,którzy teraz- miesiąc przed końcem pozwalają zaliczać, pisać na wyższe oceny, bo nagle uczeń chce mieć jednak,np.4! Na ocenę pracuje się cały rok i tego powinniśmy uczyć. W szkole nigdy nie będzie dobrze, skoro rodzicom i uczniom pozwala się na zbyt wiele.

  5. Popełniłam błędy, trudno, ale staram się, natomiast z drugiej strony słyszę,że się czepiam, że “nagle ” uczeń nie miał internetu, prądu itp. Ja nie mogę nie mieć! Ja- wyrobnik, śmieć służąca uczniów i rodziców.
    Uczeń mnie olewał przez te miesiące, nie pisał ze mną na czacie- bo “nieśmiały”. Oj,bidulek, do odesłania zadań też zbyt nieśmiały. Teraz matka straszy kuratorium, a wiadomo po czyjej stronie jest ta kuriozalna instytucja. Inna to samo,bo poszło pismo do sądu o wgląd w syt. rodziny,bo… m.in. dziecko miało próbę samobójczą w kwietniu. Nienawidzę swojego zawodu! I tytył tego bloga uważam za błędny. Nauczyciele są ważni,gdy się szuka psa do bicia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *