Jaki Pan, taki kram.

Jaki Pan, taki kram.

Przeprowadziłem dzisiaj gościnnie zajęcia o emocjach w grupie czterolatków. Bardzo trudne zajęcia, trochę ponad wiek tych dzieci. Wychowawczyni napisała mi później smsa: “Nie mogę wyjść z podziwu jak oni w to weszli.” Rzeczywiście dzieci współpracowały wyśmienicie. Skoro Pani się zastanawia dlaczego, to ja odpowiem.

Po pierwsze dlatego, że dzieci w ogóle, to najwspanialsze istoty na świecie i te potwierdzają tę zasadę.

Po drugie dlatego, że te zajęcia oraz prowadzący są super.

A po trzecie i najważniejsze dlatego, że Pani oraz wszystkie współpracujące koleżanki też usiadłyście z dziećmi na dywanie, też uczestniczyłyście i byłyście zaangażowane. Nie był to dla Was moment na chwilę relaksu i ploteczki na boku. Moja koleżanka, która bardzo dużo szkoli kadrę pedagogiczną ma prostą zasadę: “szkolenie rady pedagogicznej w publicznej placówce jest zawsze udane, jeżeli dyrektor w nim uczestniczy”. Niestety bardzo często wygląda to inaczej. Zwykle dyrektor wita trenera pytaniem: “Czy ma Pan dla mnie fakturę?”, a potem czasem tłumaczy dlaczego sam nie będzie obecny. Czasem, bo najczęściej w ogóle o tym nie wspomina, tylko po prostu nie przychodzi.

Zasada jest prosta jak drut i stara jak świat, a mówi o niej znane powiedzenie “jaki Pan, taki kram” lub też “przykład idzie z góry” i pewnie jeszcze kilka innych. Najsilniejszy i najskuteczniejszym narzędziem oddziaływania jest zawsze sam lider. W przypadku placówki- dyrektor, w przypadku grupy czy klasy- wychowawca. Dzieci nie da się oszukać. One potrafią odczytać z najdrobniejszych sygnałów to, jak je traktujesz czyli jak traktujesz swoją pracę.

Jeśli więc masz zastrzeżenia do swojej kadry, grupy czy klasy, to zgodnie z ewangeliczną zasadą zastanów się czy nie masz czasem belki we własnym oku, zanim zaczniesz wyjmować drzazgę z oka swoich bliźnich.

Michał Borkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *