Szczęśliwego Nowego Roku… Szkolnego!

Szczęśliwego Nowego Roku… Szkolnego!

Kochani Nauczyciele i nasi Przyjaciele…

Już pierwszy dzwonek za nami, wakacyjne wędrówki odchodzą zapomnienie. Pierwsze rady się odbyły, niektóre zapewne całkiem długie, praktycznie kończy się tradycyjny rozruch: podział obowiązków, pisanie planów i programów, dokumenty z pomocy psychologiczno-pedagogicznej, program wycieczek, łapanie ciekawych szkoleń… Testy kompetencji przeprowadzone, niektórzy już nawet wklepali wyniki do jakiejś lepszej szkoły ;-). Kalendarze nauczycielskie coraz mniej pachną nowością, za to dziwnym sposobem tyją od superważnych kartek i karteluszek. Idzie nowe.

Staram się zawsze przeżywać koniec sierpnia i wrzesień w radosnym oczekiwaniu. Jacy będą moi uczniowie? Czy bardzo urośli w czasie wakacji? Czym mnie zaskoczą? A mnie co spotka? Czego się dowiem? Czego nauczę? Co przeżyję? Trochę jak dziecko czekające na otwarcie gwiazdkowych prezentów. Bo smutne jest to, gdy koniec wakacji traktowany jest przez nas, nauczycieli, jak żałoba narodowa. Można przecież przez te kilka tygodni odpocząć, nabrać sił i dystansu. Wielu ludzi pracuje ciężko, nie tylko my, a nie może sobie pozwolić na tak długi wypoczynek. Nie narzekajmy. Mnie się udało pojechać z zaprzyjaźnioną grupą jako wychowawca kolonijny. Myślałam, że nie dam rady, przecież na co dzień opiekuję się cudzymi dziećmi, a tu ogromna odpowiedzialność 24h/14 dni. A jednak! Udało się i wróciłam zmęczona, owszem, ale i radosna, do tego bogatsza o nowe doświadczenia. Poza tym, jak potem pięknie pachnie mój prywatny urlop, kiedy nie trzeba rano wstawać i kilkanaście razy dziennie liczyć dzieci :-). Ja na przykład lubię wtedy chodzić po górach i się zawieszać. Stać i się gapić. Zatrzymywać wspomnienia i obrazy. Zwiedzać świat, kontemplować, czuć się jego częścią bez podziału na przeszłość, teraźniejszość… Na Litwie siedziałam nad brzegiem Niemna, w Świętokrzyskiem moczyłam stopy w Wiernej rzece, idąc na Turbacz, czytałam na hali Filozofię po góralsku. Czy nauczycielce trzeba więcej, kiedy chodzi tymi samymi drogami, którymi stąpali znani jej z literatury bohaterowie? I gdy wreszcie ma czas cieszyć się tym wszystkim?! Rany, jaki piękny jest świat! 

Wciąż szukam w polskiej kulturze, również tej popularnej, portretów pozytywnych bohaterów – nauczycieli. Takich, od których mogłabym podpatrzeć coś ciekawego. Trafiłam na nie najnowszy już serial Belfer. Nie wiem, czy tylko ja tak miałam, ale oglądając, punktowałam zachowania i uczynki, za które ten supernauczyciel powinien był dostać służbowe upomnienie, naganę z wpisem do akt, jeśli nie dyscyplinarkę… 7 uczuć, którym to filmem zachwycała się krytyka, pokazał beznadziejny obraz dorosłych w ogóle, nauczyciele nie są tu wyjątkiem.Jeśli już, to wzorem była woźna. Może Madame Libery? Obraz ciekawy, wart uwagi, jednak lepiej go nie naśladować… Szukam dalej. 

Kochani Nauczyciele. Nie jesteśmy męczennikami. Jasne, sporo pracujemy, w dodatku na żywym materiale, często do domu przynosimy torby pełne kartówek, wypracowań, a głowę – kłopotów naszych uczniów. 

Mimo to, a może właśnie dlatego bądźmy szczęśliwi. Czytajmy książki, chadzajmy do teatru, odwiedzajmy muzea, restauracje, parki trampolin – co kogo uszczęśliwia. Miejmy czas dla naszych bliskich. Celebrujmy go. Pielęgnujmy wspomnienia. Przed nami intensywne 10 miesięcy. To dużo. W tym czasie można począć i urodzić dziecko. Ponoć statystyczny Polak pracuje przez 10 miesięcy na używane auto. Niech więc rok szkolny 2019/20 będzie dla nas dobry i owocny! Szczęśliwego Nowego Roku Szkolnego!

Joanna Miller

2 thoughts on “Szczęśliwego Nowego Roku… Szkolnego!

  1. Super pozytywny tekst. Tobie również Szczęśliwego Nowego Roku Szkolnego. I oby już nikt nie oburzał się, że praca polega na… pracy. Ps. Na pewno jesteś/będziesz “Panią”, którą pamiętają dorośli uczniowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *