Ratunku strajk!!!

Ratunku strajk!!!


Nie oglądam telewizji. Mam zakaz czytania komentarzy w internecie. Mąż zabronił, odkąd skoki ciśnienia niemal zaprowadziły mnie na SOR, a trzeba przyznać, że jestem okazem zdrowia. Ze świetnymi wynikami i nie najgorszą kondycją.

Jestem nauczycielem i zawsze był to dla mnie powód do dumy. Nie dlatego że inne zawody są bee, ale dlatego że zawsze miałam poczucie, iż jestem na właściwym miejscu. Kochałam swoją pracę i lubiłam ten ciągły ruch, to, że ciągle się czegoś uczę, a każdy dzień przynosi coś nowego. Lubiłam pracować z ludźmi.

Tymczasem teraz znalazłam się w samym środku cyklonu. Gdziekolwiek się ustawię, jestem w kontrze do kogoś. Trudno sobie poradzić z emocjami. Tymczasem z kubkiem melisy w ręku próbuję się jakoś z tym wszystkim zmierzyć. 

W ciągu tygodnia zdobyłam więcej wrogów niż przez całe życie. Jestem opluwana w internecie, wśród znajomych masa uszczypliwości, bo dzieci chodzą na korepetycje, więc co to za nauczyciele, w dodatku pracujemy 18 godzin, zatem stawka za tyle pracy i tak jest za wysoka.

Nie odpowiadam za innych. Odpowiadam za siebie.

Etat nauczyciela to 40 godzin, w tym 18 przy tablicy. I ja bym chciała z tego etatu godnie wyżyć.  Poświęcam mnóstwo czasu na sprawdzanie prac, przygotowywanie zajęć, sprawy wychowawcze, szkolenia, ogarnianie dokumentacji, czytanie lektur. Mimo że nauczyłam się nie pracować w niedzielę, często lektur kiedy indziej czytać się po prostu nie da. Nie chciałabym stanąć przed uczniami nieprzygotowana. 

Nie jest też tak, że tylko nauczyciel pracuje ciężko. Nie stawiam zawodu nauczyciela jako najważniejszego i tylko my jesteśmy umęczeni. Mój mąż pracuje w korporacji, często wraca do domu późno, ale już 2-3 jego nadgodziny odczujemy w jego pensji. Dostaje podwyżki, o które nawet nie prosi. Nie zarabia kokosów, ale czuje się ważny i doceniany. Ja też bym chciała.

Ostatnia reforma edukacji była przygotowana źle. I na poziomie ministrerialnym, i na poziomie samorządu. Skutki odczuwamy my, nauczyciele, bo wiadomo, robiliśmy wszysko, by dzieci te trudności odczuły jak najmniej. 

Brak szacunku do osób wykonujących ten zawód jest zatrważający. Nie mówię o rodzicach i uczniach, z tym bywa różnie, choć ja mam raczej dobre niż złe doświadczenia. Uważam, że o  wizerunek i status nauczycieli powinien dbać minister i osoby odpowiadające za edukację w samorządach. Także dyrektor. Przykład idzie z góry. Jak o nauczycielu ma mówić dobrze rodzic, do którego przebijają się tylko hasła: 18 godzin pracy, wakacje, ferie i wolne święta, skoro przedstawiciele „góry” mówią o nauczycielach bez szacunku i protekcjonalnie? Nie tylko w czasie strajku, ale odkąd sięgam pamięcią. Opowiadają bajki o naszych płacach, choć chyba doskonale wiedzą, ile zarabiamy. Nie wiedzą? To jeszcze gorzej.

Dlatego, kiedy zarządzono strajk, postanowiłam wziąć z nim udział.

Nie dlatego że jestem za Broniarzem i chcę obalić rząd. 

Nie dlatego że jestem przedstawicielem lewackiej ideologii.

To moje NIE na to wszystko, co dzieje się w oświacie.

Od początku założyłam, że nie będę strajkować w czasie egzaminów.

Na szali położyłam solidarność z innymi nauczycielami, poczucie wspólnoty, wytrwałość, koleżeństwo i relacje z tymi, którzy myślą inaczej. To dla mnie ważne wartości, ale jeszcze ważniejsze jest to, by w tym czasie być z uczniami, wspierać ich dobrym słowem, rzucić paroma radami, na które nigdy nie jest za późno, a jeśli zasiądę w komisji, czuwać, by egzamin przebiegł zgodnie z procedurami.

Po tych trzech dniach egzaminu mam poczucie, że postąpiłam zgodnie z sumieniem. Powtarzam, moim. Nie oceniam tych, którzy zdecydowali inaczej, mam też pragnienie, by nie oceniano mnie. Hasła „łamistrajk”, „tylko świnie siedzą na egzaminie”, „nie jestem godna podwyżek, które inni wywalczą z narażeniem życia i kariery” bolą, poza tym nie licują chyba z powagą i aspektem wychowawczym naszego zawodu.

Jako osoba wierząca zaglądam do Pisma świętego. „Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi mi korzyść. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje”.

Niestety strajk coraz bardziej się upolitycznia.

Niestety nauczyciele nie mają wpływu, kto publicznie ich popiera i kto na portalach społecznościowych zamieszcza zdjęcia #wspieramnauczycieli. Często są to ludzie, których popracia bym sobie nie życzyła, którzy propagują hasła aborcyjne, antykościelne itd.

Prawda jest taka, że strajk kiedyś się skończy. Nie wiem, czy będą wygrani i przegrani. Jeśli prawdą jest to, co słyszę i rząd poczeka, aż strajk umrze śmiercią naturalną, bo ile można sobie pozwolić żyć bez pensji, to mnie to przeraża. Nie tylko dlatego, że będziemy mieli kłopot z zamknięciem domowego budżetu. Ale znów przyjdzie z góry przykład, że nauczyciele to parobki, którzy mają wykonywać swoją robotę jak się coś nie podoba, to niech idą na zbity pysk. Przyjdą następni.

Pytanie, kto przyjdzie? Już teraz w mojej szkole są wakaty. Jakoś nie ma chętnych na te superwarunki. Poza tym wyszkolenie dobrego nauczyciela trwa latami. Jak sobie przypomnę siebie zaraz po studiach i teraz po kilkunastu latach pracy… O rany… A ja się cały czas uczę. W tym zawodzie doświadczenie jest ważne. Niestety nie jest doceniane.

O co apeluję?

O dialog.

Nie z szefem ZNP w wyznaczonych terminach.

Niech przedstawiciele rządu, samorządów, dyrektorzy zajrzą do strajkujących nauczycieli.

Pokażą, że są ważni. Że nasza praca jest ważna. 

Powiedzą: „Rozumiemy was. Szanujemy was. Wiemy, że 2800 dla nauczyciela dyplomowanego to nie jest w porządku”.

Tego jako nauczyciel bym sobie życzyła.

Jeśli nic się nie zmieni, każdy będzie szedł na udry, podział społeczeństwa będzie się pogłębiał. Już teraz to widzę. Opluwanie się w internecie. Naklejki na fb „Wspieram nauczycieli” i jako kontra „Wspieram dzieci zdające egzaminy”. Tylko czy to naprawdę jest kontra? Jestem nauczycielem i wspieram dzieci zdające egzaminy przecież? 

Strajk się kiedyś skończy i potem będzie trzeba sobie spojrzeć w twarz. Ułożyć życie. Na nowo.

Strajkujący Niestrajkujący Nauczyciel

8 thoughts on “Ratunku strajk!!!

  1. Zgadzam się w 100% z tym co napisała koleżanka. Wszusto to prawda. Tak brakuje takich mądrych i wyrażonych wypowiedzi są one jednak rzadkością lub nie ma ich wcale w tej całej dyskusji i walce , która jak powiedziała Asia stała się polityczna. I rzeczywiście wymknela się nauczycielom z rak. Przecież pan Broniarz to nie nauczyciel i wcale nie chodzi mu o nauczycieli a o dokonanie temu rzadowi. Szkoda. No cóż my na swoim maleńkim kawałku świata którym jest nasza szkoła czy przedszkole zawalczyć o to by zachować resztki z naszego nauczycielskiego etosu. Od nas zależy tuż gdzie dziś jesteśmy jak nas postrzegać będzie środowisko. I do naszych koleżanek i kolegów ktorżycia się radykalizuja krzycząc mamy poparcie. Jakie poparcie? Polityków którzy przez 8 lat poprzednich rządów nic nie zrobili w tym kierunku by nauczyciele zarabiali więcej. Jedynie zagrozili place. Pseudo celebryta w którzy są ciągle przeciw lub popierają wszystko byle przeciw temu rządowi. My nauczyciele jeśli nie będziemy się sami szanować to nikt nas nie będzie szanował. I piosneczki czy przebierańców się za krowy tudzież inne wysoki tego prestizu i szacunku nam nie zapewnia.

  2. Tekst ok. Ale Agata przestań czepiać się “8 ostatnich lat” Od 4 rządzi PiS. I co dobrego zrobił? Rozwalił coś co było dobre!

  3. Zgadzam sie z autorka tekstu. Wspieram nauczycieli i wspieram uczniow zdajacych egzaminy! Nie podoba mi sie, ze strajk tak sie upolitycznil. Mam nadzieje ze uda sie jeszcze jakos madrze wyjsc z tego kryzysu. Powodzenia dla wszystkich ludzi dobrej woli!

  4. Koleżanko Autorko, to właśnie przez takich nauczycieli jak Pani, strajk umrze śmiercią naturalną, czego tak Pani bardzo się obawia. Przez nauczycieli, którzy “i chcieliby, i boją się”. Nie tylko Pani przeżywa te wszystkie rozterki. Proszę mi wierzyć, że my, strajkujący też myślimy z troską o uczniach i nie śpimy po nocach. W końcu to przecież my przygotowywaliśmy ich przez te lata do egzaminów!
    Strajk wymaga “ofiar”, taka jest jego natura. Strajk z założenia ma być dotkliwy. Te same, a może większe rozterki przeżywają pielęgniarki i lekarze, odchodząc od łóżek pacjentów. Te same rozterki przeżywają podczas strajku pracownicy lotnisk, którzy widzą koczujących pasażerów i śpiące na walizkach dzieci… Uważam, że gdyby była jedność pośród nauczycieli, władzy nie udałoby się wbić między nich klina, a nasze postulaty już byłyby spełnione. Co do różnych ludzi i frakcji, które probują zbić kapitał polityczny na całej sytuacji, to tak zawsze było, jest i będzie. Tym nie należy sobie zawracać głowy. Proszę Pani, nie da się stać w rozkroku.
    “Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich”.

    • Przyznam, że “bądź zimny albo gorący” też tkwił mi w głowie. Może wielu oceni moją postawę jako tchórzostwo.
      Niestety, ja się wewnętrznie nie mogłam zgodzić na strajk podczas egzaminów. Nie chcę uderzać w niewinnych, by oni wpłynęli na decyzyjnych…
      Pozostańmy w szacunku i nie dajmy się jako grupa podzielić. Pozdrawiam

  5. Bardzo dobry artykuł. Nie zawsze wszystko jest czarno-białe…Na szczęście każdy ma prawo do samodzielnego myślenia, podejmowania własnych decyzji, odczuwania tego, co czuje i wsparcia w sytuacji, która jest dla niego trudna. Dlatego w pełni wspieram i rozumiem Strajkujących Niestrajkujących Nauczycieli. Tak na marginesie, podejście do strajku to nie dogmat wiary, a zatem można zająć pozycję zgodną ze swoją dobrze pojętą wolnością czyt. strajkować do pewnego momentu…Tak więc proponuję więcej szacunku do myślących inaczej niż “jedyny, słuszny trend”. I żeby była sprawa jasna, jako rodzic dziecka o specjalnych potrzebach edukacyjnych, jestem za tym, aby nauczyciele byli usatysfakcjonowani swoim wynagrodzeniem. Nawet jeśli przekłada się to bezpośrednio (a ostatnio doświadczyłam, że tak właśnie jest) na wysokość czesnego w przedszkolu terapeutycznym czyt. ma to wpływ na mój domowy budżet.

  6. Zgadzam się w całości z autorka tego wpisu… Mam te same watpliwosci i obawy… Ten sam poziom stresu… I też nie cieszę się widzac poparcie dla strajku płynace ze środowisk, z ktorymi w ogole sie nie utożsamiam… Jedyne co nas różni to fakt, że ja zdecydowałam się strajkować… Nie mam jednak pełnego pokoju w sercu… Obawiam sie też, że gdybym nie strajkowała byłoby podobnie… Szanuję jednak wybór autorki i dobrze by było zebyśmy wszyscy spróbowali… To prawda, dzięki demokracji mamy prawo do strajku. Ale ta sama demokracja pozwala nam nie strajkować, bo to nie reżim ani system opresyjny… Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *