Strajk nauczycieli- emocje i relacje.

Strajk nauczycieli- emocje i relacje.

Siedzieliśmy ostatnio na grupie superwizyjnej dla nauczycieli, rozmowa dotyczyła sytuacji w klasie, gdy nagle jedna z uczestniczek zaczęła się tłumaczyć reszcie grupy dlaczego nie chce strajkować. Zapadła cisza i zapanował bezruch. Napięcie było dosłownie wyczuwalne w powietrzu. Nikt nawet nie pokiwał głową, bo nikt chyba nie chciał się odsłonić czy przyłączyć do tego zaskakującego “coming out”. 

Po pierwsze emocje.

Uważam, że to napięcie wśród nauczycieli warto sobie uświadomić i powoli zacząć o nim rozmawiać. Strajk to bardzo agresywna forma “dialogu”, która zawsze budzi bardzo silne emocje u wszystkich. Co więcej strajk najczęściej polega na uderzeniu w stronę trzecią, w nadziei, że ona wpłynie skutecznie na tę drugą stronę. Obserwowałem kiedyś strajkujących taksówkarzy, którzy próbowali powstrzymać pewnego ministra przed realizacją jego radosnych pomysłów i zablokowali dojazdy do Warszawy. Ministra nie było w gigantycznym korku, który się utworzył, za to byli ludzie, którzy próbowali dojechać do pracy, zdążyć na samolot czy na dawno zaplanowaną wizytę u lekarza. Wielu klęło na taksówkarzy, niektórzy płakali, nieliczni kiwali głowami ze zrozumieniem. Minister jednak wycofał się ze swojego pomysłu. W tym samym czasie jeden ze związków zawodowych nauczycieli zorganizował strajk w sobotę, żeby nie utrudniać życia dyrektorom i nie zaburzać pracy szkoły. Nic się nie zmieniło, bo protest w nikogo nie uderzył. 

W przypadku strajku nauczycieli nie da się uniknąć uderzenia w dzieci. Trudno sobie wyobrazić taką formę protestu, która nie będzie dotyczyła mniej lub bardziej bezpośrednio uczniów. Chociaż kiedyś, gdy moje koleżanki w szkole opowiadały o kuriozalnych sytuacjach jak rodzice walczą o podwyższenie ocen dzieci w czerwcu zaproponowałem, aby wszystkim od góry do dołu wystawić celujące z przedmiotów i wzorowe z zachowania. Skoro ktoś ostatnio zaproponował by w ramach protestu nie dawać dzieciom promocji do następnej klasy, to chyba moja propozycja jest niemniej warta rozważenia. Upiekłoby się dwie pieczenie na jednym ogniu, bo przy okazji zobaczylibyśmy, którzy rodzice w ogóle nie zauważyli protestu.

Po drugie relacje.

Pamiętam jak dawno temu jako student jeździłem z pewnym jezuitą na akcje ewangelizacyjne. Byłem świadkiem rozmowy, w której starszy współbrat zapytał mojego kolegę: “Jaki jest najważniejszy cel ewangelizacji?” Po chwili sam odpowiedział mówiąc: “Ocalić ekipę ewangelizacyjną.” Ta sytuacja przypomina mi się, kiedy patrzę dzisiaj na nauczycieli i chcę zaapelować: ZRÓBCIE WSZYSTKO, ŻEBY OCALIĆ EKIPĘ! Ocalcie Wasze wzajemne dobre relacje, bo może się okazać, że podwyżki które wywalczycie odbiją się gorzką czkawką, bo stracicie dobrą atmosferę w pracy. Dobry klimat w pokoju nauczycielskim jest sprawą nie do przecenienia i przekłada się na jakość pracy całej szkoły. Pracowałem kiedyś w szkole, która płaciła najgorzej w całym powiecie, a jednak szedłem do pracy z uśmiechem. Ponadto wyniki tej placówki były najwyższe w całym powiecie. Przeżyłem w tej szkole zmianę dyrektora oraz zmianę klimatu i naprawdę wiem, że atmosfera pracy jest bardzo, bardzo ważna. Na marginesie można wspomnieć, że osławiony system fiński na przykład przykłada świadomie bardzo dużą wagę do budowania dobrych relacji między nauczycielami. 

Zastanawiałem się jak to zrobić i chcę Was zaprosić na bardzo wysoki poziom empatii. Chodzi o to, żeby odnaleźć w sobie życzliwość do tych, którzy myślą inaczej. Nie tylko tolerancja ale życzliwość i zrozumienie. Jeśli jesteś za strajkiem, poszukaj w sobie zrozumienia dla koleżanki, która mówi “nie”. Jeśli jesteś przeciw, próbuj zrozumieć tego nauczyciela, który mówi “już dłużej nie wytrzymam”. Spróbuj choć na chwilę “wejść w buty drugiej strony” (zresztą tak naprawdę to nie jest druga strona). Póki co dzieje się dokładnie na odwrót. Skaczecie na siebie i pozwalacie, żeby ten cały protest dzielił Wasze środowisko. Nie od dzisiaj wiadomo, że najłatwiej zdobyć miasto wtedy, kiedy uda się podzielić i skłócić jego mieszkańców. Jednomyślność w sprawie strajku jest niemożliwa ale utrzymanie atmosfery szacunku i wzajemnego zrozumienia jest w zasięgu Waszych możliwości. Potrzeba tylko świadomie o to zawalczyć ale ze samym sobą, a nie z drugim. Szanuj strajkującego, szanuj tego, kto nie chce się przyłączyć. Szanuj człowieka i jego wolność- wolność do strajku lub do odmowy. 

Po trzecie ludzie z zewnątrz.

Presja jest duża i będzie rosła, chyba że wrócicie do matecznika i znów ograniczycie swoje działania do narzekania w pokoju nauczycielskim. Niestety świadomość społeczna jest niewielka. Większość ludzi nie rozumie tego, że tak naprawdę nie chodzi o stan Waszego konta, a o poziom i jakość pracy z dziećmi, ich wychowanie i wykształcenie, a więc o przyszłość narodu i kraju. Wielu parska śmiechem w tym momencie, bo perspektywa przeżywania życia skróciła im się do metra na sekundę i po prostu nie potrafią w swojej refleksji wybiec dalej niż do kolejnej raty kredytowej. Moim zdaniem już dawno rodzice sami powinni się zaniepokoić stanem całego systemu. Niektórzy rzeczywiście to zrobili i po prostu zabrali dzieci do prywatnych szkół. Gdyby rodzice zrozumieli, że kształt osobowości ich dziecka zależy od tego z jakim nauczycielem będzie pracowało, już dawno sami powinni zastrajkować. Ludzie chcą, żeby ich dzieci wyrosły na szczęśliwych, odważnych, spełnionych ludzi, a zupełnie nie przeszkadza im, że mają kontakt po kilka godzin dziennie z dorosłymi, którzy nie potrafią upomnieć się o szacunek do swojej pracy. Trzeba próbować to zrozumieć, że ludzie dzisiaj nie patrzą w przyszłość. Niektórych to zatrważa i ci zaczną o tym krzyczeć, choć zapewne podzielą los proroków, czyli zostaną wyśmiani i wyrzuceni poza miasto. Co z tego? Misją proroka jest krzyczeć. 

Nie znam się na polityce i nie chcę się znać. Znam się za to na emocjach i wiem, że są ludzie którzy kierują się tylko nimi oraz są tacy, którzy o tym wiedzą i próbują tym manipulować. Ja swoją akcję protestacyjną już przeprowadziłem, gdy dwa lata temu zrezygnowałem z pracy w szkole- https://bycojcem.pl/2017/09/04/wielkie-zjednoczenie-polskiej-sceny-politycznej-jest-faktem-czyli-dlaczego-nie-ide-dzisiaj-do-szkoly/ . Obeszło się bez większego echa. Szkoła dalej funkcjonuje i ma się chyba dobrze. Jak tylko powiedziałem kilku osobom o swoim zamiarze, zaraz na biurku dyrektora pojawiło się kilkanaście kandydatur na moje miejsce. Ja też mam się dobrze i tylko jakoś tak odważniej patrzę w lustro oraz na moje bankowe konto.

Bez względu na Twoją decyzję w sprawie strajku chcę powiedzieć drogi nauczycielu, że szanuję i doceniam Twoją pracę. Dziękują Ci za to, że jesteś. Życzę Ci żebyś zarabiał przynajmniej dwa razy tyle co teraz. Życzę Ci, abyś był szczęśliwy i spełniony, bo chcę byś pracował coraz lepiej z moim dzieckiem, żebyś je inspirował, uczył i zarażał pasją aby wyrosło na szczęśliwego człowieka. 

Michał Borkowski

2 thoughts on “Strajk nauczycieli- emocje i relacje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *