Jonasz na pokładzie tonącego okrętu polskiej edukacji.

Jonasz na pokładzie tonącego okrętu polskiej edukacji.

Rozmawiałem ostatnio z tatą chłopca, który opowiadał jak tłumaczy swojemu nastoletniemu synowi: “musisz się nauczyć co Pani lubi usłyszeć i powiedzieć jej to, jak Cię zapyta lub napisać jej to na sprawdzianie, to jest ważniejsze niż to, co Ty myślisz na ten temat, bo musisz jakoś ten przedmiot zaliczyć”. Włos zjeżył mi się na głowie, zwłaszcza, że ten Pan w wielu przypadkach wydaje się mieć rację.

Zauważyłem, że ludzie z rezerwą, a czasem nawet oporem reagują na słowa zawarte w nazwie strony Nauczyciele Są Ważni. Wielu wyniosło ze szkoły doświadczenie wprost przeciwne, bo spotkali tam ludzi zgnuśniałych, pozbawionych jakiejkolwiek pasji, bezmyślnie realizujących zalecenia beznadziejnego systemu. Tym ludziom odpowiadam, że ich trudne doświadczenia potwierdzają właśnie, że nauczyciele są ważni. Bardzo przemawia do mnie porównanie systemu edukacji do krwiobiegu. Jeśli pomyślimy o tym w ten sposób, to poszczególni nauczyciele okazują się być krwinkami. Można mieć fantastyczny system jak w przysłowiowej Finlandii ale zepsuć go beznadziejnymi nauczycielami (choć system fiński zatroszczył się i o to) ale można mieć system beznadziejny jak w Polsce, który jednak ratują osobowości poszczególnych nauczycieli. Moje dzieci mają szczęście do takich właśnie nauczycieli, którzy potrafią ocalić dziecko w gąszczu idiotycznych przepisów, zaleceń i oczekiwań.

Chciałbym poświęcić chwilę refleksji tym z nas, którzy tworzą ten negatywny obraz nauczyciela. Myślę, że umiem zrobić to z należytą życzliwością. Czytałem ostatnio Księgę Jonasza ze Starego Testamentu. Jest tam opisana historia człowieka, który usłyszał wezwanie do spełnienia proroczej misji i natychmiast zaczął przed tym powołaniem uciekać. Wsiadł na okręt i odpłynął w kierunku całkiem przeciwnym. Historia potoczyła się dramatycznie, bo statek wpadł w burzę i gdy wszystkim groziła zagłada, ludzie rzucili losy aby poznać przez kogo spadła na nich ta katastrofa. Los oczywiście padł na Jonasza. Celem ocalenia załogi, podróżnych i okrętu podjęto decyzję, aby uciekającego proroka wyrzucić do morza (sam Jonasz podjął tę decyzję). Zainteresowanych zakończeniem historii odsyłam do lektury. Dziś chcę zadać pytanie czy dla niektórych z nas praca w szkole nie jest takim właśnie okrętem ucieczki przed tym, co naprawdę jest naszą misją? Przede wszystkim dla własnego dobra warto się nad tym zastanowić. W mojej pracy jako psycholog spotykam bardzo wielu ludzi, którzy z jakiś przyczyn boją się marzyć, boją się iść tą drogą, na którą woła ich własne serce. Nierzadko tacy ludzie chowają się w jakimś bezpiecznym środowisku budżetowej, marnej ale pewnej pracy i tak przepędzają swoje życie. Podobnie jak Jonasz schował się na najgłębszym pokładzie wspomnianego okrętu, tak ci ludzie czują gdzieś głęboko, że to nie jest ich miejsce, co powoduje narastanie frustracji, depresji, wypalenia zawodowego. Zewnętrznym przejawem ich trudności jest utrata najpierw twórczego podejścia do pracy, dalej jakiejkolwiek radości z niej, aż po całkowity brak cierpliwości do dzieci.

Dlatego zachęcam, abyśmy przestali bać się swoich marzeń. Jeśli praca w szkole jest dla Ciebie ucieczką przed tym, co naprawdę Cię pociąga, to czym prędzej porzuć lęk. Wyrusz już dzisiaj po przygodę swojego życia, bo jego czas jest niepowtarzalny i zasługujesz na to, aby żyć pełnią radości i entuzjamu. Przede wszystkim zrób to dla samego siebie i dla własnego szczęścia, a przy okazji odciążysz tonący okręt edukacji. Twoje odejście na pewno wywoła mały kryzys w organizacji ale wszelki rozwój dokonuje się właśnie przed odważne wejście w kryzys- coś się musi rozpaść, żeby mogło powstać coś nowego, lepszego. Jeśli Twoje serce wzywa Cię do czegoś innego, to ruszaj i zafunduj przy okazji szkole ten rozwojowy kryzys.

Jeśli natomiast jesteś na swoim miejscu, jeśli w zawodzie nauczyciela realizujesz swoje życiowe powołanie, to też zachęcam Cię do odważnego “rozpychania się” swoimi marzeniami w tym obszarze. Zacznij myśleć, mówić i realizować swoje bycie nauczycielem na miarę misji, życiowego powołania, prawdziwego wydarzenia.

NAUCZYCIELE SĄ WAŻNI, bo mają do spełnienia misję, bo dzieci są najważniejsze.

One thought on “Jonasz na pokładzie tonącego okrętu polskiej edukacji.

  1. Jak zwykle w sedno. Zgadzam się z Tobą w 100%. W ostatnim czasie w edukacji wrze. Ale ja kocham moja pracę. Czuje się wśród dzieci na swoim miejscu. Daje im poczucie wartości , wolności i przekauje wartości, które poniosą w życie. I choc nie zawsze osiągamy sukces natychmiast to przyswieca mi zadada dlugomyslnosci w edukacji. I choć praca nauczyciela jest trudna i nie doceniana to i tak kocham to co robię. I staram się to robić jak najlepiej potrafię. Wiem nie naprawie całego świata. Ale zaczynam od mojego małego swoata tu gdzie jestem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *