Okiem świeżaka- czyli z pamiętnika młodego nauczyiela :)

Okiem świeżaka- czyli z pamiętnika młodego nauczyiela :)

Zapytałem ostatnio koleżankę nauczycielkę z niespełna dwuletnim stażem pracy o to, co jest dla niej najlepsze, a co najtrudniejsze w byciu nauczycielem. Poniżej wklejam jej odpowiedź, która daje do myślenia nie tylko nauczycielom…

Oczami świeżaka, czyli z pamiętnika „młodego” nauczyciela 

Co jest super?

Jakkolwiek banalnie to nie zabrzmi dzieci są po prostu super. Dzieci same w sobie, ich różnorodność, zaskakująco proste rozwiązania trudnych – jakby się wydawało – problemów. To jak szybko się uczą, ile mają pomysłów i energii każdego dnia . Warto czerpać od nich jak najwięcej – przede wszystkim mam tu na myśli radość, umiejętność cieszenia się z małych rzeczy, dziecięcą szczerość i spontaniczność. Słuchając, można się od nich wiele nauczyć, gdyż często mają do powiedzenia więcej niż nam się wydaje.

Ciemniejsza strona

To na pewno rodzice i ich często przerośnięte oczekiwania. Czasem przeraża wręcz to, jak mało znają swoje dziecko i jak niewiele czasu mu poświęcają. Jednak prawdziwe kłopoty w kontakcie z rodzicami zaczynają się piętrzyć dopiero wtedy, kiedy zwraca się uwagę na odbiegające od normy zachowania ich dziecka czy występowanie objawów mogących świadczyć o zaburzeniach rozwojowych. Starając się zrozumieć ich strach przed konfrontacją z rzeczywistością, obawy przed diagnozą i tym „jak to będzie dalej”, trudno (być może przez wciąż zbyt krótkie doświadczenie) zrozumieć brak podjęcia jakichkolwiek działań. Pocieszającym jest jednak fakt, iż nie wszyscy rodzice tacy są i zdarzają się też ci współpracujący (i to wcale nie tak rzadko :)). 

Złapanie dystansu, odpuszczenie, nie przejmowanie się sprawami leżącymi po stronie rodziców, jak np. zgłoszenie się do poradni psychologiczno-pedagogicznej to kolejny kłopot z którym musimy jako nauczyciele się skonfrontować.

Podsumowując, warto zwrócić uwagę na ogrom pozytywów wynikających z naszej pracy – w końcu to na czym się skupiamy wypełnia pole uwagi na tyle, że nie ma już miejsca na myślenie o innych sprawach ;))

Kinga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *